Crom
Crom, wódz bogów, zamieszkiwał szczyt ogromnej góry, z której zsyłał zniszczenie i śmierć. Nie miało sensu go wzywać, ponieważ był ponury, dziki i nienawidził słabeuszy. Jednak obdarzał mężczyznę przy narodzinach odwagą, wolą i mocą zabijania wrogów, a w przekonaniu Cymeryjczyka nie należało więcej wymagać od żadnego boga.
- Wieża slonia, Robert E. Howard, tłum. Zbigniew A. Królicki
Crom stoi na czele panteonu okrutnych cymmeryjskich bogów, a siedzibę ma na wielkiej Górze Croma, zwanej też Ben Morgh. Z tego najświętszego miejsca w Cymmerii, sieje zagładę oraz śmierć.
Modlitwy do Croma są bezcelowe, mogą tylko wzbudzić jego gniew. Błagania są oznaką słabości, a Crom nie ma wiele cierpliwości dla słabych. Cymmeryjczycy wolą nie zwracać na siebie jego uwagi, a jeśli jego imię zostanie już wymruczane pod nosem, nieodmiennie ma to formę przekleństwa.
Formalnie rzecz biorąc, każdy Cymmeryjczyk jest wyznawcą Croma, lecz nie istnieje żadne poświęcone mu duchowieństwo czy rytuały, zaś ludzie nie składają mu żadnych ofiar. Czczą go korzystając z otrzymanej od niego siły, by brać od życia to, czego pragną i rozłupywać czaszki wrogów.
Crom z nich najpotężniejszy. Na wielkiej mieszka górze. Nie ma po co go wzywać, bo niewiele się troszczy, czy żyje człek, czy ginie. Lepiej gębę trzymać zawartą, by uwagi jego na się nie zwrócić, bo łacniej zagładę sprowadzi niż szczęście! Ponury jest i nieczuły, ale w chwili narodzin tchnie w duszę człeka siłę do walki i ubijania. Czegóż więcej od bogów można żądać?
- Królowa Czarnego Wybrzeża, Robert E. Howard, tłum, Stanisław Czaja.
Crom, wódz bogów, zamieszkiwał szczyt ogromnej góry, z której zsyłał zniszczenie i śmierć. Nie miało sensu go wzywać, ponieważ był ponury, dziki i nienawidził słabeuszy. Jednak obdarzał mężczyznę przy narodzinach odwagą, wolą i mocą zabijania wrogów, a w przekonaniu Cymeryjczyka nie należało więcej wymagać od żadnego boga.
- Wieża slonia, Robert E. Howard, tłum. Zbigniew A. Królicki
Crom stoi na czele panteonu okrutnych cymmeryjskich bogów, a siedzibę ma na wielkiej Górze Croma, zwanej też Ben Morgh. Z tego najświętszego miejsca w Cymmerii, sieje zagładę oraz śmierć.
Modlitwy do Croma są bezcelowe, mogą tylko wzbudzić jego gniew. Błagania są oznaką słabości, a Crom nie ma wiele cierpliwości dla słabych. Cymmeryjczycy wolą nie zwracać na siebie jego uwagi, a jeśli jego imię zostanie już wymruczane pod nosem, nieodmiennie ma to formę przekleństwa.
Formalnie rzecz biorąc, każdy Cymmeryjczyk jest wyznawcą Croma, lecz nie istnieje żadne poświęcone mu duchowieństwo czy rytuały, zaś ludzie nie składają mu żadnych ofiar. Czczą go korzystając z otrzymanej od niego siły, by brać od życia to, czego pragną i rozłupywać czaszki wrogów.
Crom z nich najpotężniejszy. Na wielkiej mieszka górze. Nie ma po co go wzywać, bo niewiele się troszczy, czy żyje człek, czy ginie. Lepiej gębę trzymać zawartą, by uwagi jego na się nie zwrócić, bo łacniej zagładę sprowadzi niż szczęście! Ponury jest i nieczuły, ale w chwili narodzin tchnie w duszę człeka siłę do walki i ubijania. Czegóż więcej od bogów można żądać?
- Królowa Czarnego Wybrzeża, Robert E. Howard, tłum, Stanisław Czaja.




















