Onyksowe Komnaty
Te starożytne komnaty były wykorzystywane jako grobowce, skarbce i kanały. Służyły jako składnice wiedzy i magiczne laboratoria, w których na wrzeszczących mężczyznach i kobietach przeprowadzano plugawe eksperymenty. Były to czyny tak straszliwe, że dopuszczano się ich tylko w miejscach pozbawionych światła dziennego, w zamknięciu cichych, złowieszczych kamiennych ścian.
Zanieczyszczenia, krew i zepsucie, które przez stulecia spływały z Cytadeli Czarnego Kręgu, rozpuściły znaczną część skalnych fundamentów. Aby powstrzymać rozkład, powstałe jaskinie wyłożono najtwardszym tworzywem znanym ludzkości – skałą poprzecinaną czarnymi żyłami onyksu. Teraz wygląda to tak, jakby w ścianach znajdowały się arterie zamarzniętego mroku, tętniące i pulsujące otaczającym je złem. To właśnie onyksowi komnaty zawdzięczają swą nazwę.
Żadna stygijska hiena cmentarna nie zaryzykowałaby zapuszczenia się w te korytarze, pomimo bogactw, jakie można tam znaleźć. Są jednak inni - mniej świadomi niebezpieczeństw. W Kheshatcie krążą pogłoski o rabusiach z Shem. Nikt jeszcze nie wie jakie koszmary tam przebudzili, ale wkrótce wszyscy usłyszą o Setsokhatenie, rycerzu śmierci.
Podziemne jaskinie były zanieczyszczane przez stulecia i wywarło to dziwny wpływ na miejscowe stygijskie krokodyle. Teraz są potężnie zbudowane i porośnięte grubymi łuskami. Stały się niebezpiecznymi potworami o paskudnym usposobieniu, niezwykle zaciekle broniącymi swego terytorium.
W sercu komnat przebywa elita nekromantów Czarnego Kręgu, odprawiających rytuały możliwe wyłącznie w takim siedlisku zła. Nikt nie wie jeszcze jakie bluźnierstwa planują…
Te starożytne komnaty były wykorzystywane jako grobowce, skarbce i kanały. Służyły jako składnice wiedzy i magiczne laboratoria, w których na wrzeszczących mężczyznach i kobietach przeprowadzano plugawe eksperymenty. Były to czyny tak straszliwe, że dopuszczano się ich tylko w miejscach pozbawionych światła dziennego, w zamknięciu cichych, złowieszczych kamiennych ścian.
Zanieczyszczenia, krew i zepsucie, które przez stulecia spływały z Cytadeli Czarnego Kręgu, rozpuściły znaczną część skalnych fundamentów. Aby powstrzymać rozkład, powstałe jaskinie wyłożono najtwardszym tworzywem znanym ludzkości – skałą poprzecinaną czarnymi żyłami onyksu. Teraz wygląda to tak, jakby w ścianach znajdowały się arterie zamarzniętego mroku, tętniące i pulsujące otaczającym je złem. To właśnie onyksowi komnaty zawdzięczają swą nazwę.
Żadna stygijska hiena cmentarna nie zaryzykowałaby zapuszczenia się w te korytarze, pomimo bogactw, jakie można tam znaleźć. Są jednak inni - mniej świadomi niebezpieczeństw. W Kheshatcie krążą pogłoski o rabusiach z Shem. Nikt jeszcze nie wie jakie koszmary tam przebudzili, ale wkrótce wszyscy usłyszą o Setsokhatenie, rycerzu śmierci.
Podziemne jaskinie były zanieczyszczane przez stulecia i wywarło to dziwny wpływ na miejscowe stygijskie krokodyle. Teraz są potężnie zbudowane i porośnięte grubymi łuskami. Stały się niebezpiecznymi potworami o paskudnym usposobieniu, niezwykle zaciekle broniącymi swego terytorium.
W sercu komnat przebywa elita nekromantów Czarnego Kręgu, odprawiających rytuały możliwe wyłącznie w takim siedlisku zła. Nikt nie wie jeszcze jakie bluźnierstwa planują…




















